Archiwa kategorii: Wiara

Bierzmowanie czyli wiara według mnie

Cześć wszystkim

16 maj 2017 to data historyczna dla mnie, ponieważ w tym dniu przyjęłam kolejny sakrament, którym było bierzmowanie.

Tak się złożyło, że nie mogłam przyjąć bierzmowania z moją klasą, ponieważ biskup tak zarządził, że gdzie się należy do parafii tam będzie bierzmowanie. Oczywiście poszłam do proboszcza mojej parafii. Niestety nie pomogły rozmowy ani prośby. Jakoś z czasem pogodziłam się z tą sytuacją. Moja klasa bierzmowanie miała 13 maja. Nie tylko ja przyjęłam ten sakrament w innej parafii, było jeszcze 10 osób oprócz mnie.

W poniedziałek gdy przebierałyśmy się na wf to moje koleżanki śpiewały piosenki z przekleństwami, przeklinały. Nie chcę nikogo oceniać, bo od tego jest Bóg. Ale to było trzy dni po bierzmowaniu. Tak jakby dla nich bierzmowanie nic nie znaczyło.

Dla mnie ten sakrament znaczy dużo. Zobowiązuje nas do bronienia wiary, życia tą wiarą oraz należy pogłębiać wiarę. Po za tym stajemy się dojrzałymi chrześcijanami. Obecnie chodzę do kościoła, modlę się i wierzę.

We wtorek jeszcze rano podeszłam do księdza w szkole. Poprosiłam go o modlitwę w mojej intencji, żebym bierzmowanie dobrze przeżyła. Może niektórzy powiedzą, ale po co. Ponieważ chciałam dobrze przeżyć bierzmowanie. Ten sakrament przyjmujemy tylko raz w życiu. Jak miałam egzamin czy jakiś waży sprawdzian, to rzucałam hasło babci lub mamie, żeby się za mnie pomodliły. Podejrzewam, że to zrobiły. Taka modlitwa dużo pomaga. Każdy z nas może poprosić o modlitwę.

Muszę przyznać, że kazanie, które wygłosił biskup dawało dużo do myślenia. Na początku przytoczył życie Św. Andrzeja Boboli, a później zadał pytanie, żeby każdy z nas odpowiedział sobie samemu. A to pytanie dotyczyło krzyża, z którym przyszliśmy do kościoła. Czy założyliśmy go szybko przed kościołem czy potrafimy przejść z krzyżem na piersi przez swoje miasto, czy się tego nie wstydzimy itd. Zadawał różne pytania nawiązaniu do wiary. To naprawdę było ciekawe kazanie.

Siostra zakonna na lekcji religii mówiła nam, żebyśmy przed bierzmowaniem myśleli tylko o Duchu Świętym. Przed namaszczeniem krzyżma odmówiłam modlitwę do Ducha Świętego. A po całej tej uroczystości mój świadek wręczył mi mały prezent, którym była książka o papieżu i jego wizycie w Krakowie. Trafiła w mój gust. Bardzo chciałam jechać do Krakowa, nawet moja ciocia tam mieszka, ale oczywiście rodzice się nie zgodzili. Obiecałam sobie, że i tak kiedyś pojadę na spotkanie z papieżem. Gdy mój świadek położył swoją prawą rękę na moim prawym ramieniu to poczułam coś wyjątkowego. Tak samo jak w przypadku, gdy biskup namaszczał moje czoło.

Bierzmowanie to nie tylko przyjęcie sakramentu to coś więcej, to co zachodzi tam w środku. Najlepszą radą moim zdaniem jest, to żeby przyjąć ten sakrament ze świadomością. Bądźmy świadomi.

Ostatnio miałam gorszy okres w swoim życiu. W następnych wpisach opowiem więcej. Dobrze, że kościół znajduje się blisko mojej szkoły. W mojej szkole panuje zakaz opuszczania budynku podczas przerw itd. Ale ja wyszłam, by się przewietrzyć. Poszłam do kościoła, by się pomodlić. Po takiej krótkiej modlitwie jakoś inaczej się poczułam, tak lepiej.

A jak jestem przy temacie wiary to jak to ksiądz powiedział, że bez modlitwy wszystko się sypie. To prawda. Widzę to sama po sobie, gdy zacznę grzeszyć i co raz rzadziej się modlę to z grzechami staczam się w dół. Przed spowiedzią czuję na plecach wielki wór z moimi grzechami, a po spowiedzi ta jakby ten wór znikł. Sakrament pokuty to naprawdę piękna sprawa. Po przez niego się oczyszczamy. Po spowiedzi czuję się tak fajnie, radośnie itd. Gdy jestem w łasce uświęcającej czuję, że przeżywam tą Mszę. Warto chodzić do spowiedzi.

Do następnego wpisu. Cześć :)

Duchowa adopcja

Cześć wszystkim

Jestem katoliczką (chyba tak się to odmienia), więc chodzę do kościoła. Tak średnio chciało mi się wstać, bo była zmiana czasu, ale wstałam. Wyrabiam w sobie nawyk, że po kościele idę na basen.

Powiem szczerze, że jak zobaczyłam księdza w szatach koloru różowego to się lekko uśmiechnęłam. Wiem, nic nadzwyczajnego, ale jakoś raźniej w duchu zrobiło się.

Podoba mi się, w jaki sposób młody ksiądz wygłasza kazania. Jego słowa mają taki polot. Gdy wygłasza tą naukę zawsze zadaje nam kilka pytań. Mamy sobie odpowiedzieć na nie w myślach. I mają nas skłonić do refleksji. Tematem kazania była właśnie duchowa adopcja. Oczywiście kazanie nawiązywało do Ewangelii. Duchowa adopcja to znaczy, żeby pomodlić się w intencji nienarodzonego dziecka. Wystarczy przez 9 miesięcy codziennie odmawiać jakąś modlitwę w intencji tego dziecka. Podobno zajmuje ona tylko 8 minut. Rzeczywiście wydaje się mało, a tak dużo znaczy. Doba ma 24 h, a ta modlitwa nawet nie zajmuje 10 minut. Może w Polsce już mniej dokonuje się aborcji. Słyszałam, że jak się pojedzie na granicę Polsko-Niemiecką to można wykonać aborcję. Okey ludzie czasem nie radzą sobie z problemami i z życiem, ale przecież to jest już dziecko i zabójstwo. Nie ma nic cenniejszego na świecie niż życie. Niektórzy uważają, ze płód to nie dziecko. Dziecko jest już dzieckiem od poczęcia. Po za tym, jak kobieta podda się aborcji to ma wyrzuty sumienia do końca życia. Czytałam, że większość kobiet chciało by cofnąć czas. Teraz nasuwa się pytanie: Czy warto dokonywać aborcji?

Ale poprzedzając kazanie była Ewangelia. Była bardzo interesująca i pouczająca. Jakby ktoś chciał: J 9, 1-41. Dotyczyła ona uzdrowienia niewidomego. Gdy ksiądz czytał tą Ewangelie, próbowałam się przenieść w inny świat. Wyobrażałam sobie tą sytuacje, która została przedstawiona. Naprawdę pouczająca. Jakby ktoś nie słyszał bądź nie czytał to polecam. W ogóle zagłębianie się w Piśmie Świętym jest ciekawym doświadczeniem.

Kiedyś naszła mnie refleksja, by sięgnąć po Pismo Święte i zacząć je czytać. Nie wiem, ile czasu spędziłam nosem w Piśmie, ale wiem, że było warto. Zachęcam by czytać i rozważać. Naprawdę.

Komentujcie

Do następnego wpisu. Cześć :)

Czy wiara jest dla mnie ważna?

Cześć wszystkim

Jakim jestem katolikiem? Wierzącym czy niewierzącym? Praktykującym czy nie praktykującym?

Słyszałam, że dużo osób przestaje chodzić do kościoła w niedziele. Powstaje coraz więcej wymówek typu: „nie chce mi się”, „dziś nie pójdę”, „pójdę za tydzień”, „jestem chory”. Tych wymówek jest dużo więcej. Ale żeby nie iść do kościoła, bo boli mnie paluszek. Jeżeli naprawdę jesteś chory np. leżysz w łóżku z 40 stopniową gorączką to okey, ale jeśli wymyślasz różne choroby,żeby nie pójść do kościoła to już nie jest dobrze.

Z drugiej strony możesz nie chodzić do kościoła, bo to przecież twoje sumienie. To ty po śmierci będziesz sądzony. Ale za nim umrzesz, możesz jeszcze popracować nad swoim zachowaniem. Nigdy nie jest za późno, by się nawrócić. Bóg czeka, kiedy zrobisz krok. Najpierw idź do spowiedzi. Bogu możesz powierzyć wszystkie zmartwienia, cierpienia itd.

Chce tobie przedstawić moją historię dotyczącą nawrócenia

 Jak co roku w szkole odbywają się rekolekcje. Nie ukrywam, że nie którzy księża są fajni. Głoszą ciekawe nauki. Nie przynudzają. W pewnym roku szkolnym mieliśmy szczęście, że na takiego księdza natrafiliśmy. Było naprawdę fajnie. Ksiądz wyjaśnił nam kilka ważnych kwestii. Przeprowadził krótkie doświadczenie. Doświadczenie polegało na tym, żeby pokazać nam jak często czytamy Pismo Święte. Okazało się, że za rzadko. Tak się złożyło, że ostatni dzień rekolekcji wypadał w pierwszy piątek miesiąca. Poszłam do spowiedzi. Na Mszy Świętej przystąpiłam do komunii. Ale kazanie złapało mnie za serce. Zostało wygłoszone przez księdza rekolekcyjnego. Było ono podsumowaniem tych rekolekcji. Nauka było o tym, żeby nam uświadomić po co chodzimy do kościoła. Było ono bardzo ciekawe. Nawróciłam się. To był prawdziwy dowód, że Duch Święty istnieje i działa. Nie jest obojętny.

Co zyskałam dzięki rekolekcją?

 -Zaczęłam prawie codziennie czytać Pismo Święte

-Złapałam lepszy kontakt z Bogiem

-Nawróciłam się

-Uświadomiłam sobie różne informacje

-Zrozumiałam, że z Bogiem mogę o wszystkim porozmawiać

-Zaczęłam się częściej modlić

-Moja wiara się umocniła

 

Czy żałuje tego wszystkiego?

 Odpowiedź jest jednoznaczna. Nie żałuje. Bardzo się cieszę, że mogłam wysłuchać takiego fajnego księdza, że się nawróciłam. Byłam wierzącą i praktykującą, ale po rekolekcjach moja wiara się umocniła.

Moje zdanie o wierze

 Uważam, że wiara jest bardzo ważna w życiu każdego z nas. To Bóg daje nam szczęście, siłę itd. Anioł Stróż nad nami ciągle czuwa. Uważam, że należy Boga poprosić o dobrze przeżyty dzień. Należy umacniać naszą wiarę, czytać Pismo Święte oraz uczęszczać na Msze Święte. Nie odwracajmy się od Boga. Zapamiętaj tę radę: Nigdy nie jest za późno, by się nawrócić. Twoje czyny oraz zachowanie będzie oceniane. Nigdy o tym nie zapominaj. Każdy z nas trawi na Boski Sąd.

Piszcie w komentarzach co wy sądzicie na temat wiary.

Do następnego wpisu. Cześć :)