Zwariowany poniedziałek

Cześć wszystkim

Wczorajszy dzień to był tragiczny, no było parę rzeczy fajnych, ale przeważały złe wiadomości. Po kolei opiszę mój wczorajszy dzień.

Prawie każdy poniedziałek moimi oczami zaczyna się tak samo, że idę na lekcje i pierwszą lekcją jest matma. Ale tym razem było inaczej. Babcia i ciocia dały mamie listę zakupów, żeby pokupowała parę rzeczy. Rano obie jechałyśmy autobusem po 7:20. Miałam plan, żeby wysiąść, gdzie indziej, ale wysiadłam z mamą. Przeczuwałam, że będę jej potrzebna. Zakupy miała aż w pięciu torbach plus do tego koszyczek truskawek. Zegarek wskazywał godzinę 8:00, stwierdziłam, że poczekam, aż przyjedzie autobus i jej te zakupy podam do autobusu. A autobus miał się zjawić 8:20, dobra to poczekałam i tak nie było sensu iść na matmę. No trudno przepadła mi matma, ale i tak już nic na niej nie robimy.

Co roku na ostatni wf nauczyciele zabierali nas na lody. Rok temu byliśmy na lodach i dwa lata temu też, ale w tym roku było inaczej. Zawsze to nauczyciele fundowali nam lody, a wczoraj same musiałyśmy zapłacić za siebie. No dobra, ale i tak fajnie, że byłyśmy na tych lodach. Co prawda pani z początku nie chciała się zgodzić, bo zostały jeszcze dwie lekcje, ale jakoś ją przekonałyśmy.

Po powrocie z naszej słodkiej uczty, zobaczyłam, że mam sms od mamy. Babcię znów zabrało pogotowie. Cały dobry humor wciągu minuty, gdzieś wyfrunął. Zadzwoniłam do mamy, okazało się, że babcia miała udar. No super, co tyle co wyszła z zawału, a tu ma udar, w dodatku ma niedowład prawej ręki. Ta informacja totalnie mnie załamała. Po szkole przyjechałam do domu i z powrotem pojechałyśmy autobusem do szpitala. Byłam głodna, ale no trudno pojechałam odwiedzić babcię. Babcia była blada, było jej zimno, była głodna. Ale nie można było jej przynieść coś do jedzenia, bo miała podłączoną kroplówkę. Przy jej łóżku stał monitor, który ją cały czas monitorował. Miała mnóstwo kabli podłączonych do swojego ciała.

Wracając do szkoły to w mojej szkole jest taka „ściana pamięci”, że się tam różni ludzie podpisują. Chyba w każdej szkole jest coś takiego. Tak więc, wpadałam na pomysł, by ułożyć wiersz i go tam napisać. W następnym wpisie opublikuje, jaki wiersz tam napisałam. Do mojego pomysłu wkręciła się moja koleżanka, nawet to dobrze. Ona też napisała coś od siebie. Ale irytujące jest to, że prawie cała ściana jest popisana przez jakieś dzieci. Różne nie przyjemne hasła były tam napisane.

Na koniec roku szkolnego mamy tradycyjnie klasowe ognisko. Tym razem odbędzie się ono u pani wychowawczyni. W poniedziałki mamy z nią dwie ostatnie lekcje. Gdy zaczęła się druga lekcja, padł pomysł, żeby pójść na zakupy związane w ogniskiem. Jakimś cudem pani się zgodziła i poszła razem z nami. Niektóre osoby przejęły funkcję lidera i to one wkładały potrzebne rzeczy do koszyka. Podobały mi się wspólne zakupy. Zawsze jest to lepsze niż siedzenie na tych lekcjach, w szczególności gdy jest bardzo gorąco. A poza tym i tak oglądamy już tylko same filmy, bo przecież oceny są już wystawione.

Do następnego wpisu. Cześć :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>