Odpoczynek psychiczny

Cześć wszystkim

Tak więc wróciłam, teraz muszę to wszystko uporządkować chronologicznie. Następne wpisy będą dotyczyły wydarzeń, które miały miejsce kilka tygodni wstecz.

Tak więc zaczynajmy

Jak już wspomniałam pod koniec kwietnia wyjechałam do babci. Babcia mieszka na wsi. W piątek zaraz po szkole wsiadłam w autobus i pojechałam. Miałam dwie torby, bo przecież jechałam na prawie tydzień czasu. A jak to kobieta musi zabrać pół szafy. Zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy. Autobus pełen ludzi, ale znalazło się miejsce dla mnie. Na przeciwko mnie siedział pan w średnim wieku. Czytał książkę, gdy go zobaczyłam to się lekko do siebie uśmiechnęłam, bo ja też czytałam książkę.

Wiecie, gdy przyjechałam to babcia już przygotowała produkty na ciasto. Wie, że bardzo lubię sernik, więc postanowiła mi go zrobić. Taki mały rytuał, że muszę wylizać makutrę. To takie fajne uczucie. Podobno moja mama też lubiła wylizywać makutrę.

U babci w sadzie jest ławeczka, bardzo lubię tam spędzać czas. Mogę wejść w kontakt z samą sobą. Wyciszam się, napisałam tam wiele wierszy. To miejsce jest super. Daje taki oddech od wszystkiego, trochę dlatego lubię tam przyjeżdżać. Zapominam o wszystkich problemach, liczy się tu i teraz.

Otóż jak weszłam do sadu, biegałam po nim jak małe dziecko. Po prostu bardzo się cieszyłam, że mogę tam być. Przytuliłam się nawet do drzewa. Zrobiłam to na spontanie. Teraz to miło wspominam.

Gdy przyjechałam padał deszcz, a babcia ma pieska. Gdy Puszek mnie zobaczył, to się bardzo ucieszył w dodatku zostawił małe pamiątki w postaci śladów łapek na moich spodniach. Ale to nie jest najważniejsze, ważne jest to, że sam Puszek bardzo się cieszył. Nie mogłam przestać go głaskać, tak się cieszył. Cały czas machał ogonem. Później poszłam z nim na spacer. To nie tylko dla psa jest dobre, ale dla mnie też. Gdy trzymałam go na smyczy, to poczułam, że problemy jakoś znikły.

Oczywiście babci trochę posprzątałam i przytyłam ze sto kg. Wiecie jak to babcie, zjedz jeszcze trochę, nie rób mi przykrości, ty za mało jesz. Chyba każdy zna te teksty. Ja już ledwo co dopycham wszystko z talerza, a tu babcia, że może chcę dokładkę.

W niedzielę poszłam do kościoła. Gdy ksiądz rozpoczął Mszę Św. to powiedział, że się modli za tych, którzy do tej miejscowości przyjechali, za ich pobyt itd. Zaraz wyjaśnię dlaczego to piszę. Kazanie było ciekawe. Opowiadał o Piśmie Świętym i modleniu się itd. Gdy przyjechałam w piątek do babci to chciałam jej iść do sklepu, ale ona się nie zgodziła. Bo przecież dopiero co przyjechałam to muszę odpocząć. Trochę się obraziłam na babcię, bo chciałam iść od razu, a nie czekać z tym. Postanowiłam, że nie pójdę już później do sklepu. Uparłam się, że nie pójdę. Wytrzymałam do wtorku. We środę miałam jechać z powrotem do domu. Jednak się złamałam i poszłam do sklepu we wtorek. Babcia się uśmiała, bo podobno było to działanie Ducha Świętego. Powiedziała mi, że jak ksiądz się pomodlił za ludzi, którzy tam przyjechali to miało to ogromne znaczenia. A ja to podsumowałam: Duch Święty zawsze działa i istnieje, tylko my czasem nie dostrzegamy jego obecności. Na koniec mojego pobytu, babcia zrobiła mi knedle.

Zapomniałabym dodać, że co roku koło domu babci jest wyścig kolarski. Tak się złożyło, że interesuję się sportem. Więc oglądałam ich rozgrzewkę i wyścig. Gdy tak patrzyłam to naszła mnie ochota, by wsiąść rower i samej tak spróbować. Może w przyszłości będę mieć swoją własną kolarkę. Pod wpływem emocji nawet zaczęłam dopingować.

Podsumowując

Cały taki odpoczynek bardzo się mi przydał. Miło wspominam, merdanie ogonem Puszka, te knedle, ciasto i inne rzeczy. Doświadczenie ze sklepem dużo mi pokazało. Fajnie jest tak odpocząć od wszystkiego. Jeszcze na koniec dodam, że mój kuzyn, który ma 8 lat. Gdy mnie zobaczył to przybiegł do mnie bardzo szybko i mnie przytulił. On też się bardzo ucieszył, że mnie widział. Bardzo tęskni za mną i ciągle się pyta kiedy przyjadę do babci. Taki mały człowiek a daje tyle radości.

Do następnego wpisu. Cześć :)

Wyjaśnienia

Cześć wszystkim

Tak wiem, bardzo długo nie było wpisów. Przepraszam Was, zaraz wam to wszystko wyjaśnię. Oj dużo mam do napisania. Brakowało mi bloga

Oto moje wyjaśnienia

Pod koniec kwietnia wyjechałam do babci, by odpocząć psychicznie. Po powrocie okazało się, że nie ma dostępu na górę. Na górze jest mój pokój, więc nie mogłam się tam dostać. Schody zostały ściągnięte. Wszystko to było spowodowane remontem domu. Tak właśnie, mój tata umyślił sobie, że płytki będą na ścianie i na podłodze. Cały ten remont się przedłuża, bo on to robi sam i w dodatku pracuje zawodowo.

Pewnie zapytacie, że mogłam dodawać wpisy, gdy byłam na dole. Owszem na dole jest komputer, ale jest też babcia, która cały czas nas kontroluje. A laptop został na górze. Góra to moje królestwo, na dole źle się czuję. Remont na dzień dzisiejszy jeszcze trwa, ale już jest bliżej końca. Mam nadzieję, że nie będę miała już takiej przerwy w blogowaniu.

Do następnego wpisu. Cześć :)