Obsesyjne dążenie do doskonałości

Cześć wszystkim

W tym wpisie poruszę temat filmu, który został wyemitowany na stacji TVN Style oraz temat  młodego youtubera, który dostał bardzo dużo hejtu.

Najpierw zacznę od filmu.

Pewnego dnia nie miałam co do roboty, więc włączyłam telewizor. Nie mogłam znaleźć nic dla mnie ciekawego, więc mówiąc najprościej skakałam z kanału na kanał. Natrafiłam na stacje TVN Style i na program pt. „Obsesja doskonałości ”. Program powadził pan Marcin Prokop. Głównym bohaterem tego programu była stolica Korei Południowej -Seul. Prowadzący pokazywał i doświadczał różnych rzeczy, które są specyficzne dla tego państwa.

Swoją wyprawę zaczął od przeprowadzenia krótkiej ankiety, która dotyczyła makijażu dla mężczyzn. Okazało się, że bardzo dużo mężczyzn się maluje. Zaskakującym zjawiskiem okazał się sklep specjalnie dla mężczyzn. Można w nim kupić produkty do pielęgnacji ciała, tylko dla mężczyzn. Ale to jeszcze nic. Efektem zaskoczenia okazała się klinika poprawiania ciała specjalnie dla mężczyzn. Okazało się, że Koreańczycy często poprawiają sobie urodę, bo chcą lepiej wyglądać. A wygląd wiąże się z przyjęciem do pracy. Dobre zdjęcie w CV daje pracę. Po zrobionym zdjęciu, fotograf obrabia to zdjęcie w  fotoszopie. Gdy pracodawca ma wybór między przyszłymi pracownikami, to wybiera tego, który lepiej się prezentuje na zdjęciu. Pan Prokop przeżył również swoją własną śmierć. Na początku piszą listy pożegnalne i wypełniają bardzo dużą ilość dokumentów. A później zamykają ich w trumnach na około 20 minut. Jest to pewien rodzaj terapii szokowej. Jest to bardzo ciekawy dokument, zachęcam do obejrzenia.

Tu jest link na Playera, jakby ktoś chciał oglądnąć ten program.
http://player.pl/programy-online/obsesja-doskonalosci,56333.html

A teraz wątek o chłopaku, który się maluje.

Nie chcę nikogo hejtować.

Kilka miesięcy temu na YouTube dołączył młody chłopak. Dodał on filmik, jak on się maluje do szkoły. Nie czytałam komentarzy pod tym filmem, ale z tego co słyszałam dosłał on bardzo dużo przykrych słów. Napisałam, że nie będę hejtować, ale wyrażę swoją opinię. Owszem jestem tego zdania, że chłopak powinien być mężczyzną. Powinien o siebie dbać, ale bez przesady. Po obejrzeniu wyżej wymienionego filmu, zrozumiałam, że każdy kto hejtuje takie osoby powinien oglądnąć ten dokument. Już od małego mówiono nam, że nie ważny jest kolor skóry czy kształt oczu, żeby się z nim bawić. Dlaczego w Polsce panuje taka mała tolerancja? Wiem, że dużo to zależy od wychowania rodziców czy od stereotypów. Ale dlaczego musimy wyrządzać komuś krzywdę taką? Można swoje zdanie wyrazić w inny sposób- łagodniej. Będzie się żyło lepiej. Po co targać swoje nerwy, gdy można zrobić coś pożytecznego.

Do następnego wpisu. Cześć :)

Brak zrozumienia

Cześć wszystkim
Ostatnio mam ciężki okres życia.

Jak wspomniałam w poprzednim wpisie, to wybierałam się do babci na święta. Na szczęście udało mi się do niej wyjechać.

Ale to co było po moim powrocie, to jakaś masakra. Dosłownie.

Przez telefon mówili mi, że tęsknią za mną. Powiedzieli również, że mam prezent. Gdy przyjechałam do domu, to nie mogłam napić się spokojnie herbaty, bo muszę już w tej chwili rozpakować prezent. Gdy się sprzeciwiłam, bo to przecież jest mój prezent to wybuchła wielka awantura. Wcale nie tęsknili za mną, tylko chcieli zobaczyć co jest w prezencie. Całe pięć dni wypoczynku prysło w jednej minucie. Gdy wracałam autobusem do domu, po myślałam sobie, że przyjadę to będę się uczyć, będzie fajnie. Inna atmosfera, niestety myliłam się i to grubo. Gdy później chciałam pokazać prezent, (za cytuję wypowiedź, jednego z domowników) „ to mnie już nie interesuje. Już możesz sobie to schować.” Może to tylko słowa, ale podziałały bardzo na mnie. Przez pół dnia ryczałam. Wyszłam z domu na jedną godzinę, to już afera. Pół świata zostało po informowane. A najbardziej mnie boli, że moja własna mama nie chce mnie zrozumieć. Mówię jej, że chcę pogadać szczerze, żeby mnie zrozumiała, to ona uważa, że jest wszystko w porządku. Tata też się mnie pytał co jest na rzeczy. Ale on nie chce stawać między młotem, a kowadłem. Nikt w domu mnie nie rozumie. Tylko tego potrzebuję. Przez kilka godzin myślałam, że następnego dnia pojadę i kupię sobie żyletkę. Może, gdy to rodzice zobaczą, to zaczną działać. Jak nie docierają do nich słowa, to może czyny do nich dotrą. Zrozumienie, tylko tyle mi potrzeba.
Do następnego wpisu. Cześć :)

Ps. Może niedługo to wszystko się uspokoi.

Nie zabronicie mi!!! Nie zabronicie mi!!!

Cześć wszystkim

w tym wpisie muszę się wyżalić, bo nie wytrzymam.

Nikt w domu mnie nie rozumie. W poniedziałek zepsuła się drukarka, akurat teraz, kiedy najbardziej jej potrzebuję. Wszyscy mówią o świętach. Co po prostu mnie denerwuje, bo to będą chyba najgorsze moje święta. Za pytacie dlaczego. Już wyjaśniam w domu panuje dość napięta atmosfera, co odbija się czkawką na wynikach w szkole. A najgorsze jest to, że rodzice nie chcą mnie puścić do babci, a konkretniej ojciec. Nie tata, ojciec. Specjalnie użyłam tej formy. Matka w święta jest na zmywaku (cały czas zmywa naczynia), ja się plączę po domu. Na święta zjeżdża się rodzina. Gdy oni cały czas gadają, to ja się nudzę. Siedzę tam tylko do towarzystwa. Dziś pół dnia ryczałam. Nie wytrzymam tego wszystkiego.

Przepraszam, że taki wpis, ale nie mam bliskiej osobie,której mogłabym to powiedzieć. Nawet moja najlepsza koleżanka okazała się nie najbliższą koleżanką. Więc nie mam komu to powiedzieć.

A jeżeli ktoś czyta mojego bloga. To życzę (szczerze) Wesołych Świąt :)

Do następnego wpisu. Cześć :)

Dom

Cześć wszystkim

Cały czas siedzę w klatce

Skrzydła mi podcinają

Cztery ściany to mój dom

Dzień od dnia niczym się nie różni

W nieskończoność czekam na klucz

Ucieczka to jedyne słowo

 

Komentujcie

Do następnego wpisu. Cześć :)

Niepokój

Cześć wszystkim

Dzisiaj postanowiłam napisać takie małe opowiadanie.

Dziś jak zwykle wróciłam do domu ze szkoły. Dom był pusty. Mama zostawiła mi kartkę, że musiała pojechać do miasta. Idąc na górę poczułam ukłucie w serce. Na biurku leżała koperta zaadresowana do mnie. Było w niej zaproszenie na urodziny Anki. Pomyślałam sobie, że pójdę, przecież to ostatni nasz wspólny rok przed rozstaniem się. Kilka minut po przeczytaniu, uświadomiłam sobie, że nie wiem co jej kupić na prezent. Jeszcze na dodatek mało pieniędzy w portfelu. Dokładnie pół godziny po moim wejściu do domu, zadzwonił telefon. Była to wiadomość od mamy, że Antek miał poważny wypadek. Autobus za godzinę dopiero przyjeżdża. No trudno pojadę rowerem. Po kwadrancie dojechałam do szpitala. Mama czekała przed salą operacyjną. Całe policzki miała zalane łzami. Powiedziała mi, że gdy Antek przechodził na światłach, pijany kierowca jechał na niego z bardzo dużą prędkością. Brat ma połamane żebra, kończyny oraz poważny uraz głowy. Pielęgniarki co chwilę biegały na salę operacyjną i do jakiegoś pomieszczenia. Zapytałam się pielęgniarki co się dzieje, a ona odpowiedziała, że nic na razie nie wiadomo. Całe pięć godzin czekałyśmy w nerwach. W końcu wychodzi lekarz i nas informuje,że jeżeli przeżyje, czeka go długa rehabilitacja. Całe szczęście, że tata zwolnił się z pracy i tu przyjechał. Antkowi wcale się nie polepszało, wręcz przeciwnie było jeszcze gorzej. Dwa dni po wypadku jego serce się zatrzymało. Lekarze go reanimowali przez pół godziny. Już mieli odłączać te wszystkie kabelki, gdy na monitorze pokazał się rytm serca. Wrócił do nas. Po zatrzymaniu serca mojego brata, jego stan zdrowia zaczął się poprawiać. Lekarze mówili, że to cud, że on tak szybko wraca do zdrowia. Jednak po zrobieniu badań wyszło, że ma nowotwór. Niestety to był kolejny cios dla nas wszystkich. Był to rak złośliwy w zaawansowanym stadium.

Impreza u Anki miała być w sobotę o godz. 20. Na prezent kupiłam jej książkę kryminalną ze specjalną dedykacją dla niej. Prawie cała klasa była obecna. Po godz.22 do mieszkania wpada jakiś facet z kominiarką na twarzy i z nożem z ręce. Dobrze, że miałam przy sobie telefon. Nie czekając na rozwój sytuacji zadzwoniłam na policję. Musiałam to zrobić szybko, by ten facet się nie skapnął. Zaczął nam grozić tym nożem. Wziął pierwszą osobę z brzegu i wbił jej nóż w prawie, że w serce. Mężczyzna zauważył, że na stole jest dużo alkoholu. Zaczął go pić. Zasnął. Podeszłam do Krystiana,żeby zobaczyć co z nim. Niestety nie wyczułam pulsu. Ten nożownik zabił go. Kazałam koleżankom i kolegą szybko i po cichu się ubierać. Niestety tylko połowa zdążyła wyjść z mieszkania. Facet miał jakieś zwidy po tym alkoholu. Tym razem rzucił się na Beatę. Zapomniał wziąć do ręki swojego noża. Zaczął się na nią rzucać i bić. Beata była kruszyną w porównaniu do niego i nie umiała się bronić. Stanęłam w obronie koleżanki. No trudno lepiej, żeby on stracił przytomność niż, żeby ona umarła. Zaczęłam od okładania go pięściami. Powaliłam go na podłogę kilkoma kopniakami. Jeszcze przytomny wyczuł palcami jakąś doniczkę. Próbował mnie nią uderzyć, ale nie trafił. Po opanowaniu akcji w domu, zjawiła się policja. Ona to ma zawsze szczęście zjawia się dopiero po całym zdarzeniu. Opowiedziałam policji całe zdarzenie. Oni zadzwonili po karetkę. Ta w porównaniu z policją przyjechała szybko. Nożownik miał rozwalony nos. Podbite oko. Należało mu się. Na podłodze było dużo krwi od Krystiana. Lekarz z karetki potwierdził tylko moją diagnozę.

Jest to wymyślona historia.

Do następnego wpisu. Cześć :)